Press Hostel

Newsy

Z Woli na Mokotów – modernizm przenikający się z socrealizmem

Z ulicy Smoczej blisko jest na Żytnią, gdzie znajduje się kościół pw. Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny, która przeżywała w tym miejscu swoje objawienia. W latach 80. XX w. świątynia ta stanowiła azyl dla ówczesnej opozycji. Architektonicznie budowla nawiązuje do stylistyki epoki wczesnochrześcijańskiej. Interesująca jest granitowa posadzka inkrustowana cytatami ze słynnego „Dzienniczka” świętej patronki. Nieopodal, przy ulicy Żelaznej 97, znajduje się Pałacyk Bogusławskiego zbudowany na początku dziewiętnastego wieku dla dyrektora Teatru Narodowego, a przebudowany niespełna dwadzieścia lat później przez kolejnego właściciela – architekta Karola Henryka Galle. W powojennej rekonstrukcji dominuje znowu styl typowo klasycystyczny.

Zawracając w stronę Żelaznej można ujrzeć już na ulicy Nowolipie,w którą przechodzi Żytnia, fasady budynków projektowanych przez znakomitego modernistycznego architekta Bohdana Lacherta. Kilka lat temu postać tego zasłużonego dla Warszawy wybitnego projektanta upamiętnił mural na ścianie budynku przy Nowolipiu 17.

Ulica Żelazna przed drugą wojną światową była komunikacyjną osią miasta, równoległą do reprezentacyjnej Marszałkowskiej, która kończyła się praktycznie na wysokości Ogrodu Saskiego. Wjeżdżając w nią od strony północnej i mijając klubowe zagłębie na Chłodnej, siłą rzeczy ujrzymy jeden z najważniejszych reliktów tragicznie minionej historii. Niepozorny obiekt, na którym widnieje tablica z adresem Żelazna 63-71 to brama, która wiodła na teren żydowskiego getta czasów okupacji. Jest porośnięta chaszczami i zawieszona w topograficznej pustce. Ubrana w historyczny kontekst Holokaustu – stanowi wstrząsający widok…

Żelazna w obecnym kształcie stanowi konglomerat socrealizmu oraz modernizmu w jego monumentalnej odmianie, co tworzy dość ciekawą architektoniczną kompozycję. U zbiegu ulicy Łuckiej mijamy też wykwit architektury postmodernistycznej z charakterystycznymi wykuszami w kolorze niebieskim – kontrowersyjną realizację pomysłu współczesnego projektanta starszego pokolenia Stefana Wrony.

Ozdobą zbiegu Żelaznej z Alejami Jerozolimskimi jest kamienica, w której do niedawna mieściła się redakcja „Rzeczpospolitej” (pl. Starynkiewicza 7/9) – jest to przykład modernizmu funkcjonalnego. W czasie powstania warszawskiego znajdowała się tu jedna z redut.

Kierując się wciąż na południe dojedziemy do zabytkowych Filtrów powstałych w latach 1883-86 dzięki inicjatywie carskiego prezydenta Warszawy Sokratesa Starynkiewicza, a zaprojektowanych przez brytyjskiego inżyniera Williama Lindleya. Lokalizacja tego budowlanego kompleksu to zarazem najwyżej położony punkt na planie stolicy.

W okolicach ulic Wawelskiej, Krzywickiego i Filtrowej znajduje się willowy kompleks zwany Kolonią Staszica. Zamieszkiwane przez kwiat warszawskiej inteligencji osiedle powstawało w pierwszej połowie lat dwudziestych minionego wieku. W czasie powstania warszawskiego miała tu miejsce krwawa pacyfikacja zwana rzezią Ochoty, której dokonały oddziały rosyjskie w służbie niemieckiej (tzw. RONA).

Po przejechaniu na drugą stronę ulicy Wawelskiej (jest zawieszona nad nią także kładka) docieramy do położonego u jej zbiegu z ulicami Raszyńską oraz Żwirki i Wigury Pomnika Lotnika. Przed wojną obelisk ten stał przy pl. Unii Lubelskiej. Obiekt odsłonięto w 1932 roku – rzeźbę wykonał Edward Wettig, a cokół Antoni Jawornicki. Pomnik został zniszczony w trakcie planowego wyburzania miasta po powstaniu warszawskim – jego rekonstrukcji dokonał w 1967 roku Alfred Jesion. Obok obelisku znajduje się ciekawy budynek oznaczony adresem Żwirki i Wigury 105 – jego projektantem był Rudolf Świerczyński. Stanowi on typowy przykład monumentalnego modernizmu w polskiej architekturze lat trzydziestych – przed wojną mieściła się w nim siedziba Dowództwa Marynarki Wojennej, obecnie: stosowniej nawet do okoliczności – Dowództwa Sił Powietrznych.

Pokonując kilkaset metrów ulicą Żwirki i Wigury dotrzemy do miejsca, z którego wiedzie najmniej na ogół zatłoczony drogowy przesmyk na Mokotów. Ulica Rostafińskich ciągnie się obrzeżami Pola Mokotowskiego, aż do styku Rakowieckiej z Batorego, skąd w ciągu minuty można się przedostać w okolice siedziby Szkoły Głównej Handlowej. Kompleks kampusu SGH jest w opinii ekspertów architektonicznie anachroniczny i synkretyczny. Przeróbki projektu z lat międzywojnia autorstwa Jana Koszczyc-Witkiewicza (trudnego stylistycznie do sklasyfikowania) dokonał w roku 1950 Stefan Putowski. Jego z założenia socrealistyczną realizację ukończono w roku 1956. Efekt okazał się wbrew zamiarom decydentów nietuzinkowy, mimo użycia materiałów takich jak marmur – zgodnie z odnośnymi regułami zadekretowanego w roku 1949 socrealizmu. Nowatorskie rozwiązania architektonicznych aranżacji przestrzennych zastosowane przy dokonywaniu przeróbki pierwotnego projektu – dały całkowicie nową jakość. Wrażenie potęguje fakt, że w skład kompleksu wchodzą budynki uważane za sztandarowe przykłady polskiego art deco, czyli Zakładów Doświadczalnych oraz Biblioteki zbudowane na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych. Po zaliczeniu takiej ekstrawagancji warto zawrócić ulicą Rakowiecką w stronę al. Niepodległości. Docierając do uliczki Fałata znajdziemy się w samym sercu starego Mokotowa. Znajduje się tutaj Kolonia Szare Domy – osiedle, którego nazwa pochodzi od cementowej szarej cegły, którą na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych wykańczano w Warszawie elewacje budynków. Projektantem Kolonii był Jan Stefanowicz, który był pierwszym prezesem SAP. Nawiązując do wzorów holenderskich wykorzystał on modelową koncepcję modernistycznej urbanistyki funkcjonalnej. Oznaczało to m.in. minimalizację kosztów budowy oraz w pełni zamierzoną surowość architektonicznej estetyki. Kolonia obejmuje również sąsiednie uliczki: Akacjową oraz część Łowickiej. Warto zatrzymać się na wysokości Łowickiej 39a. Znajduje się tutaj willa z połowy lat trzydziestych, zaprojektowana przez sztandarowego przedstawiciela modernizmu w architekturze polskiej – Romualda Gutta. Ten wybitny projektant uważał, że naczelną zasadą w architekturze jest stosowanie rozwiązań wygodnych i praktycznych. Willa, której ściany wyłożone są klinkierem w kolorze cytrynowym i ciosami piaskowca uchodziła w Warszawie lat międzywojnia za wzór nowoczesnego ekskluzywnego budownictwa i wysmakowanego gustu. Romuald Gutt zaprojektował także m. in. budynek GUS-u zlokalizowany przy al. Niepodległości 208 – jest to przykład realizacji projektu dokonanej w latach 1948-51, w której splotły się ciekawie wpływy modernizmu i socrealizmu. Z Łowickiej można odbić w stronę Kazimierzowskiej, przeskakując na drugą stronę głównej arterii tego kwartału miasta, czyli właśnie al. Niepodległości. Budynek mieszczący się przy Kazimierzowskiej 46/48 to już architektoniczna teraźniejszość. Klimt House jest inwestycją zrealizowaną w latach 2008-2010 zaprojektowaną przez warszawską pracownię mąka.sojka.architekci – stanowi przykład średniej zabudowy mieszkaniowej (sześciopiętrowej), a zarazem jest interesującym exemplum odważnej transpozycji monumentalnego modernizmu (przed- i tuż po- wojennego) bezpośrednio w dzisiejsze czasy. Nieco dalej można się natknąć na inny przykład współczesnej już całkowicie architektury, która dobrze się wpisuje w historyczną (niską w tym przypadku) zabudowę Mokotowa (o często dworkowym charakterze). Willę „Krasicki” (ul. Krasickiego 10) projektowała pracownia Jasiński Kruszewski Architekci, jest zbudowana z kamienia, stali, marmuru i drewna – obecnie mieści się w niej jedna z wielu ambasad w tej okolicy (Algierii). Po objeździe cichych i kameralnych uliczek można zawrócić np. ul. Malczewskiego w kierunku al. Niepodległości – jest to duża arteria, którą ukształtowały historyczne losy stolicy: monumentalny modernizm i klasyczny socrealizm na przemian mają tutaj swoje architektoniczne emanacje i stanowią często jeden ciąg. Znakomitym przykładem socrealistycznej budowli jest choćby siedziba Polskiego Radia na rogu al. Niepodległości i ul. Malczewskiego, którą zaprojektował Bohdan Pniewski – przed wybuchem wojny czołowy przedstawiciel polskiego modernizmu w architekturze. Zasłużony dla odbudowy stolicy – stworzył plany wielu obiektów użyteczności publicznej poddając się formalnie rygorom socrealizmu. Mimo to został wykluczony z ASP w roku 1949, a następnie zrehabilitowany w 1957. Spod PR – ulicą Woronicza, mijając przy okazji postmodernistyczną siedzibę TVP można się przedostać w okolice budynku zajmowanego przez Komendę Główną Policji – jest to biało-niebiesko-szary i masywny obiekt o typowo socrealistycznej proweniencji. Został oddany do użytku pod koniec 1956 roku, na kilka miesięcy przed uruchomieniem w roku 1957 siedziby PR – nawet specjaliści przypisują czasem zaprojektowanie obiektu „księciu architektury” Pniewskiemu. W rzeczywistości twórcą projektu budynku jest rówieśnik „księcia” i również niegdysiejszy wyznawca funkcjonalizmu w architekturze – Jerzy Beill.

Po drugiej stronie najdłuższej w Warszawie ulicy – Puławskiej jest już park Królikarnia oraz kolejna rekonstrukcja klasycystycznego pałacyku. Znajduje się tam Muzeum rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego, odbywają się wystawy oraz imprezy plenerowe – jest też dużo ławek, na których można odpocząć.