Press Hostel

Newsy

Z Woli do Wilanowa – na rowerze. Moc wrażeń na szybko!

Ze Smoczej, skąd wyruszamy z ambitnym planem dotarcia do Wilanowa, bardzo blisko jest do Muzeum Historii Żydów Polskich, które znajduje się przy ulicy Anielewicza 6. Stała ekspozycja, znajdująca się w podziemiach muzeum, upamiętnia i dokumentuje tysiąc lat obecności Żydów na ziemiach polskich. Budynek ma minimalistyczną bryłę, albowiem jednym z założeń odnośnie jego kształtu było, iż nie zdominuje on pomnika Bohaterów Getta i generalnie – jak najmniej będzie ingerował w pobliskie otoczenie. Konkurs na projekt gmachu muzeum wygrała w 2005 roku pracownia Lahdelma&Mahlamaki Architects z Finlandii. Niezwykle funkcjonalne, ale też pełne bogatej ornamentyki oraz symboliki są wnętrza muzeum, na które się składa kilka poziomów (w tym dwa podziemne). MHŻP zainaugurowało swoją działalność w roku 2013 – jest instytucją, która nie koncentruje się wyłącznie na kwestii Holokaustu, ale ma zaświadczać o wkładzie Żydów w kulturę i gospodarkę Polski na przestrzeni minionych wieków.

W kierunku kolejnej turystycznej atrakcji – Ogrodu i Pałacu Krasińskich najwygodniej będzie podążyć Świętojerską, która niestety nie ma już nic wspólnego z historyczną zabudową miasta. Ulica nie została poddana po wojnie rekonstrukcji. Obecnie ciągną się wzdłuż niej m.in. zabudowania ambasady Chin, powstałe według planów wybitnego architekta Romualda Gutta (znanego projektanta m.in. charakterystycznego gmachu w którym znajduje się siedziba GUS-u). Zainteresowani znajdą tutaj także, mający swego czasu światową renomę, Instytut Wzornictwa Przemysłowego.

Świętojerską docieramy jednak bez problemu do barokowego Pałacu Krasińskich zbudowanego w latach 1677-1695 na zamówienie wojewody płockiego Jana Dobrogosta Krasińskiego, wedle architektonicznej koncepcji Tylmana z Gameren. Niestety zawierucha wojenna (tzw. trzecia wojna północna) przerwała ówczesnemu właścicielowi dekorowanie wnętrz. Na kilka lat przed pierwszym rozbiorem państwa polskiego przez ościenne mocarstwa, pałac zakupiła Rzeczpospolita na siedzibę Komisji Skarbowej, stąd obiekt bywa niekiedy nazywany Pałacem Rzeczypospolitej. W roku 1783 wnętrza strawił pożar. W okresie międzywojennym pałac stanowił siedzibę Sądu Najwyższego (jego nowoczesna siedziba znajduje się obecnie vis a vis – po drugiej stronie placu, który był kiedyś pałacowym dziedzińcem). Ponownemu zniszczeniu budynek uległ w czasie powstania warszawskiego. Obecnie pałac jest filią Biblioteki Narodowej i znajdują się w nim bezcenne manuskrypty oraz starodruki. Za pałacem znajduje się (znacznie obecnie przetrzebiony) park miejski, który wyrósł na bazie przypałacowego ogrodu – stąd też jest nazywany Ogrodem Krasińskich. Po wojnie obszar parku powiększono o tereny, na których nie podjęto odbudowy zniszczeń. Pod koniec roku 2012 wycięto 337 z 929 drzew, w tym wiele takich, które przetrwały obydwie wojny światowe, a być może pamiętały Pierwszą RP. Była to realizacja koncepcji zagospodarowania tego obszaru autorstwa p. Barbary Kraus-Galińskiej i jej firmy: Abies – Architektura Krajobrazu.

Przed nami ulica Freta – jest ona zamknięta dla samochodów. Ciągnie się wzdłuż Rynku Nowego Miasta – powstała w czternastym wieku jako plac z kramami przed północną bramą dawnego grodu – Starej Warszawy. Jej nazwa pochodzi ponoć od łacińskiego słowa „fretha”, które tłumaczy się jako błotnisty ugór. Cała uliczka uległa zagładzie w takcie powstania w roku 1944. Rekonstrukcja z lat 1950-55 nawiązała do osiemnastowiecznego kształtu zabudowań, a nie dokładnie tego (o wiek późniejszego) jaki miały w chwili zniszczenia. Niektórym budynkom nadano jeszcze dawniejszy, pałacowy styl, który przetrwał na obrazach z czasów ostatniego króla Polski. Szczególnie ciekawa pod tym względem jest pseudo-barokowa kamienica z numerem 39. Oryginalny pozostał bruk w postaci kostek z czerwonego granitu i fragmenty chodnikowych krawężników. Z kolei obecna forma Rynku Nowego Miasta jest dość kameralna – po wojnie dokonano jedynie częściowej jego rekonstrukcji: pierzeje północna i południowa nawiązują tylko do wcześniejszych form architektonicznych, głównie z czasów stanisławowskich. Po raz pierwszy planowych zniszczeń Rynku dokonali Szwedzi w trakcie okupacji Warszawy w latach 1656-57. W dziewiętnastym wieku rozebrano z kolei murowany osiemnastowieczny ratusz, jako że Warszawa wówczas (dopiero!) uległa scaleniu w jeden podmiot administracyjny. W drugiej połowie dziewiętnastego stulecia kolejne za- i prze- budowy pomniejszyły wielkość i znaczenie tej przestrzeni. Podobnie jak sąsiednie ulice, Rynek Nowego Miasta został praktycznie starty z powierzchni ziemi w trakcie powstania warszawskiego i tuż po nim (w ramach równania z ziemią całego miasta przez oddziały niemieckie). Kolejną atrakcją okolicy jest barbakan wzniesiony w połowie szesnastego wieku wedle projektu weneckiego architekta, który ze względu na pojawienie się wynalazku w postaci regularnej artylerii był anachronizmem już w chwili, gdy był budowany. Barbakan nie odegrał praktycznie roli w trakcie działań wojennych, uległ częściowej rozbiórce, a następnie zabudowie kamienicami. W przededniu wybuchu wojny odsłonięto jego fragment poprzez wyburzenie jednego z budynków. Po wojnie odsłonięto kolejne pozostałości muru, a całość (zamiast kamienic) zrekonstruowano na podstawie rycin z epoki baroku. Obecnie, w sezonie letnim, w murach barbakanu znajduje się Muzeum Warszawy poświęcone dziejom Starówki, a w szczególności jej obronnych murów. Zarówno z Nowego Miasta (bezpośrednio zakamarkami ul. Starej) jak i z barbakanu blisko jest do ul. Boleść. Jak na uliczkę liczącą około dwustu metrów ma ona niezwykle bogatą i ciekawą historię. Istnieje od czasów średniowiecza – prowadziła do przystani u brzegów Wisły, a następnie do pierwszego mostu zbudowanego na rzece w 1573 roku, który zerwały lodowe kry trzydzieści lat później. Nie straciła jednak na znaczeniu, wiodła bowiem także do prochowni, a od 1770 roku do Domu Kary i Poprawy – jej nazwa pochodzi właśnie od ogólnego stanu delikwentów trafiających do tego przybytku. Obecnie w budynku prochowni, a później więzienia mieści się teatr „Stara Prochoffnia” (ul. Boleść 2). W czasie powojennej odbudowy (już w latach sześćdziesiątych) wyeksponowano zachowane elementy gotyckie budowli. Także i dziś u końca Boleści znajduje się przejście (teraz już podziemne) na niedawno zbudowane bulwary wiślane. Jesteśmy w tym momencie na wysokości Skweru 1 Dywizji Pancernej, na którym od kilku lat funkcjonuje Park Fontann. Od maja do września odbywają się tutaj w piątki i soboty (około dziewiątej wieczorem) multimedialne pokazy woda-światło-dźwięk z zastosowaniem laserów, a także filmowe projekcje na ekranie wodnym z mgły. Do przejechania jest jeszcze wiele. Jadąc wzdłuż Wisły możemy podziwiać rzeczywiście piękne bulwary – drugą chyba po nowej linii metra sztandarową miejską inwestycję, która się doczekała realizacji ku autentycznej satysfakcji mieszkańców. Jest tu dużo miejsc, gdzie można się napić wody dla ochłody (i nie tylko). Od tej pory w kierunku docelowego Wilanowa należy jechać cały czas na południe. Można i zarazem trzeba przyspieszyć. Pędząc Wybrzeżem Gdańskim warto rzucić okiem na Most Śląsko-Dąbrowski zaprojektowany przez Jerzego Koziełka i zbudowany w latach 1947-49 na filarach dawnego Mostu Kierbedzia – jest to most kołowo-tramwajowy stanowiący integralną część Trasy W-Z. Przejeżdżając pod mostem dotrzemy szybko do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego – jej formalny adres to Dobra 56/66. Budynek biblioteki projektowała (podobnie jak wzmiankowaną wcześniej siedzibę Sądu Najwyższego) żywa legenda polskiej architektury – prof. Marek Budzyński. Oprócz tego, że biblioteka udostępnia swoje pokaźne zbiory, odbywa się tu zawsze moc ambitnych imprez i prezentacji m.in. Festiwal Nauki. Na dachu BUW-u jest ogród, z którego można podziwiać panoramę pobliskiej okolicy. Biblioteka ma jednak konkurencję w postaci pobliskiego Centrum Nauki Kopernik, które ma swoją ultra-nowoczesną siedzibę na Wybrzeżu Kościuszkowskim 20. Jest to największe centrum nauki w Polsce, gdzie odbywa się również multum prezentacji. Jego misją jest „zachęcanie do osobistego zaangażowania w poznanie i zrozumienie świata” i dostarczanie odwiedzającym (także dzieciom) inspiracji. Bez wątpienia warto się wybrać do CNK z osobną wizytą, by zapoznać się z ofertą i propozycjami tej instytucji. My natomiast przejeżdżamy pod Mostem Poniatowskiego (kilka jego przęseł wysadzili w 1915 roku uciekający przed Niemcami Rosjanie, natomiast w 1944 roku przeprawę zniszczyli Niemcy) i trafiamy w rejon Powiśla: mamy tutaj Płytę Desantu (poświęconą kolejnemu krwawemu epizodowi związanemu z powstaniem warszawskim) i Pomnik Sapera (formalnie obelisk „Chwała Saperom”), a także kilka ośrodków żeglarskich. Poza tym kluby z ogródkiem, w których odbywają się ciekawe koncerty (m. in. „Kurort” i „Cud nad Wisłą”). Czas goni – jadąc Czerniakowską miniemy skryty za budynkami mieszkalnymi z wielkiej płyty Kopiec Powstania Warszawskiego. Przemykamy przez nieco zapyziałe – może z pozoru – Sielce. Innym razem trafimy być może w ich głąb, by zajrzeć do kultowego, oldskulowego baru i restauracji „Lotos”…

Zatrzymujemy się na chwilę w miejscu, w którym Czerniakowska przechodzi w Powsińską – chociaż, co jest małym paradoksem – dopiero teraz wkraczamy w ścisłe granice Czerniakowa. Jest na ulicy Bernardyńskiej kościół OO. Bernardynów pw. św. Antoniego z Padwy, który – podobnie jak Pałac Krasińskich, zaprojektował wybitny architekt holenderski Tylman z Gameren (a wybudował pod jego nadzorem Izydor Affaita w latach 1690-1693). Odznaczany przez króla Jana III Sobieskiego, ożeniony z polską szlachcianką Anną Komorowską, pochowany w Warszawie. Tylman odebrał wszechstronne europejskie wykształcenie i był typem architekta-filozofa. Bardzo interesująco może wypaść porównanie dwóch różnych budowli zaprojektowanych przez tego spolonizowanego geniusza z Holandii. Tym bardziej, że – co wydaje się wręcz nieprawdopodobne w Warszawie – kościół na Czerniakowie nie został nigdy przebudowany i zachował swój w pełni barokowy charakter. Z Bożą pomocą Powsińską przemkniemy do samego Wilanowa, mijając po drodze tzw. jeziorko czerniakowskie. Gdy wjedziemy w obszar dawnych królewskich włości Powsińska przechrzci się płynnie w Wiertniczą. Jest tutaj wiele do zwiedzania, a przewodniki opisują na wielu stronach atrakcje jakie mamy do wyboru. A są to: oczywiście Pałac w Wilanowie, który był letnią rezydencją zwycięzcy spod Wiednia i kościół pw. św. Anny, a z bardziej współczesnych Królewski Ogród Świateł. Jednakowoż prawdziwy koneser nie zapomni wstąpić do Muzeum Plakatu, który to plakat – podobnie jak wzornictwo przemysłowe – był polską chlubą i towarem eksportowym. Bowiem Polacy nie gęsi…

start: Smocza 27

1. MHŻP – ul. Anielewicza 6

2. Ogród i Pałac Krasińskich, pl. Krasińskich

3. ul. Świętojerska

4. ul. Freta

5. Rynek Nowego Miasta

6. ul. Boleść

7. Skwer 1 dywizji Pancernej – przy ul. Wybrzeże Gdańskie

8. Biblioteka Uniwersytecka – ul. Dobra 56/66

9. CNK – ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 20

10. Pomnik Sapera – al. Stanka/róg ul. Solec

11. Kościół oo. Bernardynów pw. św. Antoniego z Padwy, ul. Czerniakowska 2/4

12. Pałac w Wilanowie – ul. Stanisława Kostki-Potockiego 10/16

Po drodze mijamy też barbakan i dwa mosty (Śląsko-Dąbrowski oraz Poniatowskiego), a także przybytki sztuki i gastronomii.